APEL DO WSZYSTKICH , KTÓRZY MOGĄ MI POMÓC. (Poszukuje)
Mam 30 lat ,przez 12 lat byłam mężatką i z tego związku mam 11 lat
syna.
Przez całe małżeństwo mąż pił i robił awantury 4 krotnie od niego
odchodziłam ale zawsze przychodził przepraszał i wracałam .Na
początku
tego roku wzięłam syna i przyjechałam do Poznania (mąż pochodzi z
Konina i tam mieszka)Tu też zaraz znalazłam pracę a syn poszedł do
szkoły .Mąż nie chciał się kontaktować z synem ale po moich namowach,
ponieważ uważam iż mimo naszego rozstania dziecko powinno mieć kontakt
z obojgiem rodziców,
postanowił utrzymywać z nim kontakty.W marcu sąd rodzinny orzekł
alimenty na syna płatne do rąk matki czyli moich .Nie ograniczałam
mężowi kontaktów z synem więc gdy tylko poprosił o to by mógł
wziąć go na święta wielkanocne to się zgodziłam .Po świętach miał
go przywieżć i oczywiście tego nie zrobił.Od tamtej pory widziałam syna tylko raz.
.W czerwcu 2011 była pierwsza sprawa o rozwód wtedy też
powiedziałam iż mąż zabrał w odwiedziny syna do siebie i od tamtej pory
nie mam kontaktu
z synem nie informuje mnie o jego stanie
zdrowia ani nie odbiera ode mnie telefonów.Dziecku cały czas wmawiał
że
mama go nie kocha i że na nic mnie nie stać .Cały czas kupował dziecku
wszystko to na co miało ochotę i również pozwalał mu robić co
dziecko
chciało (zresztą potwierdził to w sądzie) Mimo to sędzia wyznaczył
badanie psychologiczne dziecka i moje oraz męża aby wydać wyrok .W
sierpniu odbyło się ów badanie po którym stwierdzono iż dziecko jest
bardziej związane z matką i to matka ma lepszy wpływ na dziecko , po za
tym opinia na temat mojego męża była tak że jest nie odpowiedzialny
zamiast chronić dziecko przed informacjami o rozwodzie to wręcz
przeciwnie informował je o wszystkim
Po za tym
stwierdzono iż wszystko co mówi w skali kłamstwa się nie mieści i nie
można brać pod uwagę tego co mówi .Po zakończonym badaniu
ustaliliśmy razem z psychologami że do następnej rozprawy będę mogła
odwiedzać co tydzień w każdą sobotę dziecko w wyznaczonym miejscu
.Jezdziłam więc co sobotę w wyznaczone miejsce (odległość 100km) aby
przez trzy godziny widzieć się z dzieckiem .NIESTETY mój mąż nie
przywiózł syna na żadne spotkanie.W pazdzierniku była kolejna rozprawa
na której sędzia stwierdził iż faktycznie większe prawo do
wychowywania syna mam ja a nie on aczkolwiek kierując się opinią pani
psycholog która przyszła na sprawę stwierdził że dziecko zbyt długo
nie widziało mnie aby mogło od razu ze mną zamieszkać.Wyznaczył
kolejne spotkania i kazał czekać pół roku , dał też kuratora mojemu
mężowi jako moje zabezpieczenie co do widzeń z synem .Jak zwykle na
żadne spotkanie go nie przywiózł .Postanowiłam
zadzwonić
do kuratora który jest podobno moim zabezpieczeniem .Z rozmowy
telefonicznej z panią kurator społeczną dowiedziałam się iż jestem
nieodpowiedzialną osobą , która nie interesuje się dzieckiem i do
tego
pije więc ona wystawi opinie mojemu mężowi bardzo pozytywną a
dowiedziała się tego wszystkiego od mojego męża nie czytając akt
sprawy (pani kurator przyznała się iż jeszcze nie czytała akt )W
święta prosiłam męża aby chociaż na jeden dzień świąt pozwolił
mi
zabrać syna do siebie ale niestety nawet w wigilię nie mogłam z nim
porozmawiać przez telefon a co dopiero go zobaczyć.I mija kolejny
miesiąc kiedy nie widzę dziecka.Kiedy wnosiłam sprawę o rozwód to
tylko o rozwód nie ograniczałam mu praw nie dzieliłam majątku ani nie
chciałam na siebie alimentów , chodziło tylko o syna aby był ze mną i
to wszystko .Nie stać mnie na adwokata który by poprowadził moją
sprawę a sam jej nie wygram , nie mam też nikogo na kogo mogłabym
liczyć , Jest tylko moja mama , ale ona jest chora na nowotwór
złośliwy
i nie wiele czasu jej zostało .Bardzo proszę o pomoc ponieważ nie wiem
co mam robić chce tylko być szczęśliwa razem z synem i mieć spokój w
domu .
Zrospaczona matka.
syna.
Przez całe małżeństwo mąż pił i robił awantury 4 krotnie od niego
odchodziłam ale zawsze przychodził przepraszał i wracałam .Na
początku
tego roku wzięłam syna i przyjechałam do Poznania (mąż pochodzi z
Konina i tam mieszka)Tu też zaraz znalazłam pracę a syn poszedł do
szkoły .Mąż nie chciał się kontaktować z synem ale po moich namowach,
ponieważ uważam iż mimo naszego rozstania dziecko powinno mieć kontakt
z obojgiem rodziców,
postanowił utrzymywać z nim kontakty.W marcu sąd rodzinny orzekł
alimenty na syna płatne do rąk matki czyli moich .Nie ograniczałam
mężowi kontaktów z synem więc gdy tylko poprosił o to by mógł
wziąć go na święta wielkanocne to się zgodziłam .Po świętach miał
go przywieżć i oczywiście tego nie zrobił.Od tamtej pory widziałam syna tylko raz.
.W czerwcu 2011 była pierwsza sprawa o rozwód wtedy też
powiedziałam iż mąż zabrał w odwiedziny syna do siebie i od tamtej pory
nie mam kontaktu
z synem nie informuje mnie o jego stanie
zdrowia ani nie odbiera ode mnie telefonów.Dziecku cały czas wmawiał
że
mama go nie kocha i że na nic mnie nie stać .Cały czas kupował dziecku
wszystko to na co miało ochotę i również pozwalał mu robić co
dziecko
chciało (zresztą potwierdził to w sądzie) Mimo to sędzia wyznaczył
badanie psychologiczne dziecka i moje oraz męża aby wydać wyrok .W
sierpniu odbyło się ów badanie po którym stwierdzono iż dziecko jest
bardziej związane z matką i to matka ma lepszy wpływ na dziecko , po za
tym opinia na temat mojego męża była tak że jest nie odpowiedzialny
zamiast chronić dziecko przed informacjami o rozwodzie to wręcz
przeciwnie informował je o wszystkim
Po za tym
stwierdzono iż wszystko co mówi w skali kłamstwa się nie mieści i nie
można brać pod uwagę tego co mówi .Po zakończonym badaniu
ustaliliśmy razem z psychologami że do następnej rozprawy będę mogła
odwiedzać co tydzień w każdą sobotę dziecko w wyznaczonym miejscu
.Jezdziłam więc co sobotę w wyznaczone miejsce (odległość 100km) aby
przez trzy godziny widzieć się z dzieckiem .NIESTETY mój mąż nie
przywiózł syna na żadne spotkanie.W pazdzierniku była kolejna rozprawa
na której sędzia stwierdził iż faktycznie większe prawo do
wychowywania syna mam ja a nie on aczkolwiek kierując się opinią pani
psycholog która przyszła na sprawę stwierdził że dziecko zbyt długo
nie widziało mnie aby mogło od razu ze mną zamieszkać.Wyznaczył
kolejne spotkania i kazał czekać pół roku , dał też kuratora mojemu
mężowi jako moje zabezpieczenie co do widzeń z synem .Jak zwykle na
żadne spotkanie go nie przywiózł .Postanowiłam
zadzwonić
do kuratora który jest podobno moim zabezpieczeniem .Z rozmowy
telefonicznej z panią kurator społeczną dowiedziałam się iż jestem
nieodpowiedzialną osobą , która nie interesuje się dzieckiem i do
tego
pije więc ona wystawi opinie mojemu mężowi bardzo pozytywną a
dowiedziała się tego wszystkiego od mojego męża nie czytając akt
sprawy (pani kurator przyznała się iż jeszcze nie czytała akt )W
święta prosiłam męża aby chociaż na jeden dzień świąt pozwolił
mi
zabrać syna do siebie ale niestety nawet w wigilię nie mogłam z nim
porozmawiać przez telefon a co dopiero go zobaczyć.I mija kolejny
miesiąc kiedy nie widzę dziecka.Kiedy wnosiłam sprawę o rozwód to
tylko o rozwód nie ograniczałam mu praw nie dzieliłam majątku ani nie
chciałam na siebie alimentów , chodziło tylko o syna aby był ze mną i
to wszystko .Nie stać mnie na adwokata który by poprowadził moją
sprawę a sam jej nie wygram , nie mam też nikogo na kogo mogłabym
liczyć , Jest tylko moja mama , ale ona jest chora na nowotwór
złośliwy
i nie wiele czasu jej zostało .Bardzo proszę o pomoc ponieważ nie wiem
co mam robić chce tylko być szczęśliwa razem z synem i mieć spokój w
domu .
Zrospaczona matka.
Dane
- Lokalizacja Poznań
- Kategoria Różne / Pozostałe
- Dodane Czwartek, 09 Luty, 2012 18:49
Wyświetleń: 30
- Zgłoś naruszenie zasad
- Edytuj / usuń ogłoszenie
- Promuj ogłoszenie
Zachowaj bezpieczeństwo podczas transakcji
- Spotkaj się osobiście z drugą stroną transakcji.
- Nie płać z góry. Płać osobiście.
- Nie wysyłaj płatnych sms-ów.
- Sprawdź przedmiot przed dokonaniem zapłaty.
- Nie udostępniaj swoich danych osobowych lub bankowych.
Zobacz wiecej ogłoszeń:
|
|
|